Nie ma chyba osoby która nie zna tego ciasta. Słodkie, maślane, przełamane powidłami śliwkowymi i cudowną górną warstwą chrupkich orzechów. W tym roku posłużyło mi ono jako tort urodzinowy. Najbardziej zadowolona jestem z faktu że udało mi się rozwałkować ciasto na 4 a nie jak zawsze 3 placki :-). Z przepisu
Malinny z drobnymi zmianami.
Placki miodowe:
0,5 kg mąki
200 g cukru
200 g masła
2 jajka
2 łyżki miodu
2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki mleka
Krem:
1 op. budyniu śmietankowego
200 g masła
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej ( nie dodawałam)
Powidła do przełożenia
Miód i sodę rozpuszczamy w mleku. Mąkę przesiewamy, dodajemy masło, jaja oraz cukier i rozpuszczoną sodę z miodem. Ciasto zarabiamy i dzielimy na 3 części ( u mnie 4). Dużą prostokątną blachę wykładamy papierem do pieczenia. Dwa z trzech placków pieczemy od 10 do 15 min w 180 C ( na złoto), a na trzeci surowy wykładamy mieszaninę smażonych orzechów:
300 g orzechów włoskich nie siekanych
100 g cukru
120 gr masła
1 łyżka miodu
Rozpuszczamy masło z miodem i cukrem, wsypujemy orzechy i smażymy kilka minut aż wchłoną miód i będą wyglądały jak polakierowane. Gorące orzechy układamy na placku, rozdzielamy widelcem i pieczemy jak pozostałe placki.
Kiedy wszystkie placki mamy gotowe zabieramy się za krem. Gotujemy 1 budyń śmietankowy w polowie podanej na opakowaniu ilości mleka, odstawiamy do wystudzenia.
Masło ucieramy na puch, stopniowo dodajemy zimny budyń. Na placki kładziemy krem i powidła. Wkładamy do lodówki na około 2 dni do przegryzienia.

Smacznego :-)